Hospicjum? Porady i moja historia

Dzisiaj przychodzę do Was z postem bliskim mojemu sercu. Jeżeli oglądacie mnie na YouTube to wiecie, że 7 grudnia zmarł mój ukochany ojciec. Chciałabym Wam opowiedzieć o moich przemyśleniach na temat hospicjum. Jak załatwić, czym różni się hospicjum domowe od stacjonarnego, a także co powinniśmy wiedzieć o takim miejscu. Domyślam się, że nie jest to post dla każdego więc nie obrażę się jeżeli teraz wyjdziesz z mojego bloga i powrócisz z kolejnym postem, ale kiedy ja usłyszałam przez telefon słowa mojego taty "Dostałem skierowanie do hospicjum" mój świat się zawalił i nie wiedziałam co mam myśleć, a z internetu nie dowiedziałam się tyle co potem przeszłam. Zacznijmy może od początku...


Od stycznia 2017 roku wiedziałam, ze mój tato choruje na raka złośliwego i wiedziałam, że grudniowych świąt nie dożyje. Mimo, że gdzieś była iskierka nadziei to nie chciałam się oszukiwać. Niestety mój rodzic nie był osobą oszczędzającą się i patrząc na jego styl życia rak płuc był kwestią czasu. W październiku kiedy zadzwoniłam do mojego taty zapytać o wyniki badań i co powiedział lekarz to usłyszałam słowa "Dostałem skierowanie do hospicjum". Po tych słowach nie potrafiliśmy dłużej rozmawiać i się pożegnaliśmy po czym rozłączyliśmy. Ja zaczęłam płakać bo wiedziałam co to oznacza i byłam pewna, że jest to kwestia tygodnia może 2 jak będę zmuszona pochować mojego tatusia, ale stało się inaczej :)

Jeżeli ktoś z Twoich bliskich dostał takie skierowanie to nie załamujcie się. Pierwszą rzeczą jaką musicie zrobić to wejść na internet i znaleźć wszystkie hospicja w Waszym mieście oraz okolicach. Zadzwońcie do nich i zapytajcie czy mają podpisaną umowę z NFZ czy za pobyt bliskiej osoby się płaci. My skorzystaliśmy z pobytu w hospicjum na NFZ dzięki czemu nie baliśmy się o koszty. Jeżeli będziecie mieć już listę tych miejsc to zbierzcie całą dokumentację lekarską i skserujcie tyle razy ile jest hospicjum. Dodatkowo skserujcie dokument potwierdzający ubezpieczenie chorego, skierowanie do hospicjum  i dowód osobisty osoby, która ma w tym hospicjum przebywać.

Teraz jest kwestia tego, że są 2 rodzaje hospicjum. Ja kiedy się o tym dowiedziałam byłam załamana bo nie wiedziałam co z czym i jak, ale z czasem wiedziałam, że nie jest tak źle jak by się wydawało.
Pierwszy z nich to hospicjum domowe i polega na tym, że nasza bliska osoba przebywa w domu i my się nią zajmujemy, a dodatkowo 1-2 razy w tygodniu przychodzi pielęgniarka, a raz na 2 tygodnie lekarz. Do takiej formy hospicjum najłatwiej się dostać. Pielęgniarka przychodzi i podaje kroplówki, sprawdza stan w jakim jest chory oraz pomaga nam rozwiązywać problemu jakie się pojawiają. Natomiast lekarz przychodzi, bada, przepisuje recepty i praktycznie tyle. Dodatkowo przypisana nam pielęgniarka i lekarz są pod telefonem 24 godziny na dobę. Możemy do nich zawsze zadzwonić z nawet najbardziej banalnym problemem czy pytaniem.  Musimy jednak wiedzieć, że za leki, kroplówki, pampersy i tego typu rzeczy płacimy my, a nie NFZ. Druga forma to hospicjum stacjonarne, które polega na tym, iż nasza bliska osoba przebywa w takim miejscu i tam spokojnie sobie żyje swoje ostatnie dni, tygodnie, miesiące, a nawet niektórzy lata. Mają swój pokój i toaletę, a do tego opiekę, jedzenie i tak na prawdę nic nie potrzebują prócz Was - swojej rodziny. Zaraz Wam opowiem jak to wyglądało u mnie, ale najpierw Wam jeszcze powiem jak załatwić takie hospicjum.

Kiedy mamy komplet dokumentów to jedziemy do każdego z takich miejsc i składamy pełną dokumentację. Każde hospicjum ma swoje zasady. W jednym musimy przejść rozmowę z lekarzem, a w innych jesteśmy od razu wpisywani na listę oczekujących. Musimy mieć również świadomość, że nasza bliska osoba może tego miejsca nie dożyć i to niestety jest smutna prawda. Może zdarzyć się tak, że od razu usłyszycie słowa "Proszę przywieźć bliską osobę", a może być tak, ze usłyszycie " muszą Państwo poczekać bo nie mamy aktualnie miejsca, zadzwonimy kiedy się zwolni"  . Dlatego tak ważne jest objechać jak najwięcej miejsc by być na paru listach, a może nawet zdarzyć się tak, że będzie miejsce. Teraz już zostaje tylko czekać na telefon lub jeżeli jest miejsce to zawieźć daną osobę.

U mnie było tak, że w jednym hospicjum musieliśmy czekać na miejsce zarówno do hospicjum domowego i stacjonarnego, ale kiedy pojechaliśmy do drugiego i lekarz usłyszał w jakim stanie jest mój tato to od razu przyjął go jako hospicjum domowe. Dzięki temu już byłam spokojniejsza i bo wiedziałam, ze nie jestem sama i że opieka nad tatą nie spoczywa tylko na mnie. To był poniedziałek. Popołudniu przyjechał lekarz by zobaczyć mojego tatę i wypisał leki oraz kroplówki. Tutaj napotkałam pierwszy szok. Za receptę musiałam zapłacić i to nie małą kwotę.  Tego samego dnia wieczorem zadzwoniła do mnie pielęgniarka z pytaniami o stan mojego taty, były to proste pytania, ale bardzo dla niej ważne typu czy tato chodzi sam do toalety czy ma pampersa,  czy pije i je, jeżeli nie to jak go nawadniam i tego typu pytania. Tak dobrze nam się rozmawiało, że przegadałyśmy ponad godzinę. Ja też wiedziałam, że ona tylko może mi pomóc, a nie zrobi za mnie wszystkiego. Starałam się również jej pomóc co było dla niej szokiem i sama stwierdziła, ze pierwszy raz spotkała się z takim zachowaniem. Wiedziałam, że przyjedzie do nas autobusem więc wyszłam po nią na przystanek by nie musiała szukać mieszkania, w którym mieszkał mój tato. Dzięki temu zaoszczędziłam jej czas i stresu. Czas, który spędziłaby na szukaniu numeru klatki i konkretnej ulicy mogła poświęcić mojemu tacie. Po podłączeniu kroplówki i przekazaniu najważniejszych informacji pojechała do kolejnej osoby, ale wieczorem zadzwoniła i pytała o tatę. W nocy z środy na czwartek mój tato zaczął się dusić. Bałam się, że przez to, iż mój tato jest objęty hospicjum domowym to, że pogotowie nie przyjedzie. Szybko zaczęłam dzwonić do pielęgniarki, ale nie odbierała, a następnie do lekarza, który poinformował mnie, że jeżeli zadzwonię na pogotowie to nie odmówią nam.  Pogotowie zabrało mojego tatę do szpitala i tam został na  ponad 2 tygodnie. Musicie również wiedzieć, że gdyby Wam się coś takiego by przytrafiło to macie 12 godzin na poinformowanie hospicjum o takiej sytuacji.  Już pierwszego dnia lekarz dawał mu tylko parę godzin i poradził byśmy się pożegnali z nim. Potem lekarze nie dawali mu 3 dni życia, a na sam koniec nie wiedzieli co i jak bo mój tato dochodził do siebie w takim tempie, że nie wiedzieli co powiedzieć. Po 3 tygodniach od dostania się do hospicjum domowego dostałam telefon, że jest miejsce w hospicjum stacjonarnym. Powiedziałam, że tato jest w szpitalu i od razu zadzwonili do lekarza prowadzącego mojego tatę i załatwili przewiezienie jeszcze tego samego dnia. Wcześniej nie widziałam tych pokoi i byłam zestresowana, ale kiedy weszłam do taty naraz miałam uśmiech na twarzy bo zobaczyłam jego szczęśliwego. Miał swój pokój, swoją toaletę, ciszę i można było u niego przesiadywać godzinami. Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to "umieranie z godnością i w czystości" dosłownie. Mój tato był tam przez ponad 4 tygodnie i myślę, ze był szczęśliwy. Odwiedzali go koledzy i rodzina i ciągle miał co robić. Nawet Pani psycholog przychodziła do niego by robić takie małe 15 minutowe zajęcia z czytania, liczenia, mówienia by mózg cały czas pracował.


Jeżeli kiedykolwiek usłyszycie słowa " dostałem skierowanie do hospicjum" nie panikujcie tylko pomyślcie jak spędzić te ostatni chwile z bliską Wam osobą. Dla mnie czas hospicjum zarówno domowego jak i stacjonarnego był czasem kiedy mogłam nadrobić 12 lat kiedy mój tato był za granicami Polski i widywaliśmy się bardzo rzadko. Był to czas tylko dla nas. Starajcie się te chwile wykorzystać jak najlepiej. Czasem nie trzeba rozmawiać, ale wystarczy potrzymać za rękę, posiedzieć obok, a nawet wypić razem herbatę czy zjeść kawałek ciasta. Od paru lat zaczęłam być również osobą, która nie owija w bawełnę tylko mówi co myśli. To dało mi bardzo dużo gdyż potrafiłam rozmawiać z tatą o śmierci i tymi rozmowami oboje się nastawiliśmy na to co się stanie.  Jeżeli mogę Wam coś podpowiedzieć to postarajcie się być w bliską osobą kiedy zostanie ona przewieziona do hospicjum stacjonarnego. Dla tej osoby jest to duży stres bo boi się co tam będzie i jak. Widziałam mojego tatę jakieś 3-4 godziny przed przewiezieniem i był tak spanikowany jak dziecko. Nie wiedziałam jak mu pomóc, ale mówiłam mu, ze jak tylko go przewiozą to przyjadę i pokazywałam mu jak wygląda to hospicjum w środku. Kiedy przyjechałam już był spokojny bo nie był sam w nowym miejscu. 


Mam nadzieję, że nikomu z Was o tym jak załatwić takie hospicjum nie będzie potrzebne i życzę Wam tego z całego serca, ale jeżeli okaże się, ze los zechce inaczej to będziecie wiedzieli co i jak. Ten post był dla mnie ciężki do napisania, w który włożyłam sporo serca i kiedy pisałam go to nie jedna łza mi poleciała. Mam nadzieję, że nie zostanę teraz zhejtowana, że napisałam taki post, ale tak jak wspomniałam na początku sama szukałam takich informacji po rozmowie z tatą, ale również od kiedy ja załatwiłam hospicjum dla taty to swoją wiedzą podzieliłam się z 2 osobami, które tego potrzebowały i dzięki mojej wiedzy szybciej załatwili miejsce w hospicjum swoim bliskim. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania to piszcie do mnie na maila zakupoholiczka1991@gmail,com a na pewno odpiszę i jeżeli tylko będę znała odpowiedź na zadane pytanie to odpowiem. Tak jak w tytule postu podałam Wam najważniejsze rzeczy, które musicie wiedzieć jeżeli czeka Was załatwianie hospicjum oraz napisałam Wam krótką historię z mojego życia kiedy to ja zostałam opiekunką i kiedy to ja musiałam to załatwiać.


Komentarze

Popularne posty