Sierpniowo wrześniowe denko

W sierpniu nie było denka gdyż było ledwo parę produktów, ale we wrześniu wpadło parę zużyć więc postanowiłam się z nich rozliczyć. Nie ma tego gigantycznie dużo gdyż w miesiącach luty-lipiec denka były ogromne i zużywałam wszystkie końcówki. Teraz już jest tego dużo mniej, ale patrząc po moich używanych kosmetykach to w listopadzie może być cały ogrom. W październikowym denku jeszcze nie ma nic więc się nie stresuję :) Dobra nie rozgaduję się więcej i zapraszam na denko z sierpnia i września.



Zacznijmy może od rzeczy do włosów. Osoby, które mnie śledzą na instagramie szminkomania wiedzą, że zmieniłam kolor włosów, a raczej pokryłam swoje 8-10cm odrosty. Wyglądały już tragicznie po lecie, a do tego chciałam wrócić do naturalnego blondu, ale wyglądałam tragicznie. Od około 4 lat farbowałam włosy farbami z Avonu, ale jakoś zachciało mi się czegoś innego i przy okazji zamówienia z Rossmana zamówiłam 2 farby Garnier Colour Naturals w numerze 4.15 czyli Mroźny kasztan. Na moją długość włosów wystarczyło półtora opakowania. Kolor bardzo szybko chwycił i zrobić piękne refleksy, które wyglądają obłędnie w słońcu i przez pierwszy tydzień nie mogłam się napatrzeć na ten piękny kolor. Zapewne jeszcze nie raz po nią sięgnę :)


Przez połowę lipca i sierpień używałam szamponu i odżywki Garnier Fructis Goodbye Damage. Niestety nie mogę pochwalić tych produktów, ponieważ bardzo wysuszył moje włosy. Naraz zaczęły dużo bardziej wypadać, a do tego robiły się jak siano. Nawet mój narzeczony zauważył, że jest coś nie tak. Na pewno nie kupię ponownie.


W tych 2 miesiącach udało się nam zużyć 4 mydła do rąk, z czego 3 godne uwagi. Zacznijmy od mojej ulubionej ISANY. Pierwszy to obłędnie pachnący Tahiti o zapachu kokosa i liczi, a drugi Kuba pachnący papają i limonką. Oba super się sprawdzają. Nie wysuszają rąk, pozostawiają na długo pachnący aromat na skórze, a do tego piękne etykiety. Cena to około 3-4zł. Polecam wypróbować, a ja już niebawem zamówię kolejne. Druga firma to Linda. Jeżeli czytacie mnie na bieżąco to wiecie, że ta firma do mnie nie przemawia.  Niestety kiedy nie mamy czasu pojechać do Zgorzelca lub nie opłaca nam się robić zamówienia internetowego to kupujemy te mydła w Biedronce. W ostatnich miesiącach mój narzeczony kupił mydło w zapachu mleka i miodu oraz oliwkowe. Mleko z miodem dla mnie za słabe i nie radzi sobie z brudnymi rękami od podkładu i podsusza moje dłonie, natomiast oliwkowy był ok.


U mnie oliwki idą litrami gdyż minimum 2 razy w tygodniu robię masaż ukochanemu. Dzięki temu ma porozbijane mięśnie i kręgosłup nie boli go tak mocno jak kiedyś. Tym razem zużyłam Jonson's baby oliwkę na dobranoc o pięknym lawendowym zapachu. Również super sprawdzała się do masażu więc zapewne jeszcze nie raz ją kupię. Babydream Oliwka pielęgnacyjna dla niemowląt to już chyba z 20 opakowanie zużyte. Ich zużywam najwięcej bo sprawdza się rewelacyjnie, a jej cena też nie jest najwyższa. Ostatnia oliwka to moje odkrycie zeszłego roku i 2 zużyte opakowanie. Mowa o Ziaja naturalna oliwka do masażu z olejek z oliwek. Super produkt zarówno do masażu jak i do pielęgnacji ciała. Dzięki dołączonej pompce nie zużywa się go za dużo. Polecam wszystkie 3 oliwki.


Jeżeli chodzi o produkty do pielęgnacji twarzy i higieny ustnej to zużyłam 3 produkty. Pierwszy to pasta do zębów Colodent, ale uważam, że jest na tyle kiepska, że nie ma sensu się nad nią rozwodzić. Kolejny produkt to bubel i już po 3 tygodniach używania doprowadzał mnie do szału przez co zużyłam go do mycia pędzli i o dziwo sprawdził się rewelacyjnie. Mowa o Avon Nutra Effects Pianka do mycia twarzy. Do pielęgnacji twarzy nie polecam, ale do mycia pędzli i gąbeczek polecam. Już jestem nawet w połowie 2 opakowania gdyż myję nim swoje pędzle. Trzeci produkt to Avon Nutra Effects Regenerujący eliksir do twarzy. Uwielbiam ten produkt i jak tylko znajdę go na dobrej promocji to zamówię sobie bez wahania. Eliksir super nawilżał i chronił przed wysuszeniem moją skórę twarzy zarówno jesienią jak i zimą. Dzięki załączonej pipetce bez problemu odmierzałam 4 krople i wystarczały w zupełności na całą twarz. Polecam.


Teraz przyszedł czas na produkty, które używam przy kąpieli i prysznicach. Zużyłam Migdałowy Płyn do kąpieli Avon. To już moje chyba 2 opakowanie. Pachniał średnio migdałowo. Raczej powiedziałabym, że jakimiś owocami z lekkim dodatkiem orzechów. Zużyłam i sięgam po kolejne, a na wannie już 4 stoją :( Co ja poradzę, że uwielbiam te płyny? Z Balea zużyłam żele pod prysznic Vanilla & Cocos i Mango. 2 piękne zapachy, które polecam wypróbować każdej osobie. W zapachu wanilii i kokosa mam też masło do ciała w zapasach, ale muszę na razie zużyć inne. Nie wysuszyły, ładnie się pieniły i do tego ślicznie pachniały. Czego chcieć więcej?


Wraz z Wojtkiem zużyliśmy 2 żele do higieny intymnej. Wojtek bardzo lubi Ziaja Yego Żel do higieny intymnej dla mężczyzn i często po niego sięgamy. Jeżeli Wasi panowie szukają takiego żelu to polecamy właśnie ten. Bardzo subtelny zapach, nie podrażnia, nie uczula, dobrze chroni. Natomiast ja zużyłam Intimea żel higieny intymnej i powiem szczerze, że bardzo lubię ten niebieski. Zwłaszcza, że nie podrażnia, delikatnie pachnie, chroni i do tego jest bardzo wydajny. Oba polecam z czystym sumieniem.


Z innych rzeczy to Wojtek zużył swój ulubiony Avon Men żel do golenia. To jego około 10 opakowanie przez 5 lat więc myślę, że nie muszę jej zbytnio opisywać. Ilość zużytych opakowań mówi sama za siebie. Natomiast ja zużyłam Lady Speed stick Pro 5in1 Antypespirant w żelu. Uwielbiam te żelowe cuda z Lady Speed Stick i już kolejne opakowanie stoi na półce.

Dajcie znać czy podoba wam się taka forma denka czy wolicie jak piszę w takiej formie jak pisałam denko lutowo lipcowe.

Buziaki i do jutra

Komentarze

Popularne posty