Bazyliowa maseczka? Tydzień maseczkowy
Tak jak w tytule, dzisiaj będzie o bazyliowej maseczce. Ostatnio z ciekawości zamówiłam ją w sklepie ekobieca.pl, a w domu dopiero zobaczyłam, że jest ona już od 15+. Na początku wzbudziła we mnie wiele uczuć. Miałam trochę obawy przed jej użyciem, ale nadszedł dzień kiedy między brwiami pojawiła mi się wielka gula z podskórną ropą i do tego wielki ból głowy. Musiałam nałożyć coś na twarz i przez chwilę odpocząć. Wtedy postanowiłam sięgnąć właśnie po bazyliową maseczkę.
Maseczka ma za zadanie oczyszczać, wygładzać, spłycać blizny, zmniejszać i eliminować pryszcze, łagodzić podrażnienia, zmniejszać wydzielanie sebum, i zamykać pory. Jak widać producent obiecuje sporo, ale powiem szczerze, że rzeczywiście robi sporo. Mój wielki pryszcz, który był wielki, czerwony i bolesny, zmniejszył swoją objętość i przestał tak boleć, a do tego zrobił się jasno różowy. Koloryt mojej cery został wyrównany i efekt trzymał się ok 30h, po czym skóra wróciła do poprzedniego stanu. Na pewno bardzo fajnie schłodziła moją twarz i uelastyczniła. Ta elastyczność pozostała najdłużej :) Zapach delikatny i nie drażnił mnie mimo tego, iż miałam ból głowy i wszystko mnie drażniło. Na pewno polecam tą maseczkę osobą borykającym się z pryszczami i nadmiernym wydzielaniem sebum. Cena jednej maseczki to 7,99zł (link). Zapomniałabym wspomnieć, że to pierwsza maseczka w płacie po której musiałam umyć twarz. Tak pisało na opakowaniu.
A wy lubicie maseczki w płatach?



Ja wolę tradycyjne, jakoś jeszcze nie znalazłam tak skutecznych w płacie jak te które znam w wersji tradycyjnej. Nie przepadam też za układaniem tych płatów na twarzy, bo choć można modyfikować te otwory powiększać itp to często wzdłuż nosa po bokach nie dotyka skóry i muszę dociskać cały czas, tu za krótkie tu za duże. Musiałabym znaleźć taką o mega działaniu, żeby przeboleć formę nakładania
OdpowiedzUsuń